czwartek, 1 stycznia 2015

Sylwestrowy maraton filmowy, czyli co robiłam, kiedy nie oglądałam polsatu

Mam wrażenie, że dla większości Polaków Sylwester znaczy tyle, co huczne bale, imprezy, strumienie wódki. Ale to nie dla mnie, zdecydowanie nie.
Co w takim razie robiłam w ten wyjątkowy dzień, zapytacie. 
Ano zaprosiłam do siebie na noc przyjaciółkę, a zanim zaczęła się impreza na polsacie na krzyż z tą na dwójce, musiałyśmy w końcu coś robić. Padło na dwa filmy. Jakie?
Zapraszam na dwie minirecenzje!

Na pierwszy ogień poszedł Naznaczony: rozdział 2. Pewnie nic Wam to nie powie, jeśli nie oglądaliście pierwszej części, ale jest to po prostu horror o, jak zwykle, nawiedzonym domu i dręczonej przezeń rodzinie. Krótki opis? Po powrocie Josha z zaświatów wstąpiło w niego coś złego, rodzinę zaczyna gnębić duch kobiety ubranej w białą suknię, która nuci dziecięcą piosenkę, a co najgorsze - rodzinie Lambertów nie ma kto pomóc. Elise odeszła, a tajemnica jej śmierci wciąż została nierozwiązana. 
Hmm. Horror ten nie różni się specjalnie od innych filmów grozy. Pod tym względem jest raczej oklepany - wyświechtane już motywy, dawno przewałkowana we wszystkie strony tematyka. 
Ale straszy, i to straszy okropnie. Było wiele momentów, w którym chciałam już go wyłączyć i nie wracać doń nigdy więcej. A kiedy już przywitałyśmy Nowy Rok i położyłyśmy się nad ranem spać, twarz kobiety w białej sukni, wracała. Tak, to było najgorsze. 

Natomiast drugi obejrzany przez nas film różnił się od pierwszego tak bardzo, jak tylko mógł. Była to komedia romantyczna - Pocałunek o północy - której akcja dzieje się właśnie w Sylwestra. Wilson przeżył właśnie najgorszy rok w swoim życiu. Jego zwieńczenie chce spędzić w domu, zakopany pod kołdrą. Przyjaciel zmusza go do założenia konta na portalu randkowym i wkrótce mężczyzna spotyka się z Vivian. Kobieta podejmuje decyzję, że spędzi z Wilsonem Sylwestrową Noc, jeśli nie znudzi się nim do godziny 18.
Pocałunek o północy wyraźnie nawiązywał do konwencji starych filmów - poczynając od tego, że był czarno-biały (a wyprodukowano go skądinąd w 2007 roku), a kończąc na tym, że Vivian miała ciemne okulary i wciąż paliła papierosa. Całość przypominała mi troszeczkę Dolce Vita
Film nie był najciekawszy na świecie, ale oglądało się go przyjemnie i z zainteresowaniem - pomijając może jedną scenę w teatrze, ale warto jednak było zacisnąć wtedy zęby. Ogółem nie nudziłam się, a śmiałam. Coś idealnego na Sylwestra!\

A Wy jak spędziliście ten wieczór?

Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim życzę!

12 komentarzy:

  1. Spałam. A tak serio to też obejrzałam sobie film - padło na Hitchcocka, a później czytałam książkę. Jakoś nie lubię spędzać tego dnia na imprezach, to nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zajęłam się serialem Arrow. I cieszę się, że nie muszę teraz walczyć z bólem głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm moj tegoroczny sylwester nie był nadzwyczajny. Ot siedzenie przed telewizorem z rodziną, trochę książek i dobrej muzyki. Ale nie narzekam. Ostatniego dnia roku zawsze gdzieś wychodziłam, więc teraz miło było zrobić coś innego. haha nawet lekturę przeczytałam! Okazuje się, że "Zemsta" nie jest wcale taka zła. Kto by pomyślał? :D Wszystkiego dobrego w nowym roku :*

    http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ani jednego, ani drugiego nie oglądałam. Horrorów nie lubię, więc tutaj podziękuję. A co do drugiego - może być przyjemny, ale nie wydaje mi się też niczym nadzwyczajnym z opisu. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spędziłam go tak samo jak Ty, tylko z innymi filmami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo bym chciała obejrzeć "Naznaczony: rozdział 2", bo pierwsza część ogromnie przypadła mi do gustu. A ja w tym roku Sylwestra spędziłam ze znajomymi i był to najlepszy Sylwester w moim życiu! :)
    Szczęśliwego Nowego Roku! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też oglądałam film - "Zbuntowana księżniczka" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czytałam książkę, w ogóle większość znajomych siedziało samych w domu, tzw. Sylwester z kotem :) I najlepiej !

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja byłam na domówce. :) Filmy raczej nie są dla mnie. Szczęśliwego 2015!

    OdpowiedzUsuń
  10. Eee.. mój sylwester był przeciwieństwem twojego ze tak powiem. Nie uwierzysz z tego co kiedyś ci mówiłam... w kazdym razie - MOJA OSOBISTA PORAŻKA , WIEM. . XD
    Żaden z tych filmów nie jest dla mnie, jestem zbyt wydelikacona na horrory a średnie komedie romantyczne wolę sobie odpuścić. :)
    p.c.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oglądałam żadnego z tych filmów i chyba trochę żałuję :)Sylwestra spędziłam z przyjaciółmi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Naznaczony" obejrzałam dwie części, gdzie pierwsza o wiele bardziej mi się spodobała. Kocham właśnie takie sposoby spędzania sylwestra, są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń