czwartek, 4 czerwca 2015

Wiesz, że nikt nie spełni za ciebie marzeń?

Rok temu zakochana byłam w książkach z wzniosłymi treściami i głębokimi metaforami; rzekomo odkrywających prawdę o życiu i jego sensie. W Papierowych miastach Greena znalazłam więcej wartych uwagi cytatów niż stron, które oferowała sama książka. Wszystkie cytaty o miłości i prawdziwym życiu z Delirium znałam na pamięć. Podkreślałam wszystkie fragmenty, które starały się udowodnić, że życie wcale nie jest takie proste, jak się wydaje. 
Jeśli chodzi jednak o lektury czytane w ostatnim czasie, to enigmatyczny Baśniarz nijak mi się nie podobał, nowatorskie przemyślenia Śmierci w Złodziejce książek nie przemówiły do mnie, i w żaden sposób nie potrafię przebić się przez chaotyczny początek Księżyca nad Bretanią. Powód?
Okazało się, że życie jest beznadziejnie proste. 

Mogłabym pisać tu w nieskończoność o cudownych małych chwilach, które warto łapać itd. Ale chyba nie w nich tkwi klucz, bo ktoś nieszczęśliwy ich nie doceni, czyż nie? 
Poza tym też nie jest tak, że tylko chodzę i się uśmiecham. Wczoraj spędziłam pół dnia jęcząc, że mam nierówno opalone plecy i będzie to fatalnie wyglądać przy mocno wyciętej sukience na bal gimnazjalny. Co najmniej raz dziennie mówię, że jestem zmęczona, nic mi nie idzie i generalnie życie to dno. Trudno, mam tylko szesnaście lat. 
Ale jestem szczęśliwa, niesamowicie szczęśliwa. Powiedzieć Wam czemu?
Bo spełniłam marzenie!


Przez rok nosiłam się z marzeniem, które wydawało mi się niewykonalne i pozbawione sensu. Bywałam smutna. Zazdroszcząca innym. Żałująca, że nie można cofnąć czasu.
Ale po co cofać czas, kiedy przyszłość jest w Twoich rękach? 
Nagle z dnia na dzień po prostu zaczęłam tańczyć. Pierwszego razu nie zapomnę przenigdy. To było tylko kilka prostych kroków, ale miałam wrażenie, że zaraz uniosę się kilka metrów nad podłogę. Kilka miesięcy później wciąż chciało mi się krzyczeć ze szczęścia. Nie zapomnę też momentu, kiedy pani zobaczyła, że wychodzi mi krok oberka i powiedziała to na głos, a wszyscy bili mi brawo. Przy tym wszystkim zdaję sobie sprawę, że nigdy nie dorównam tym, którzy tańczą od wielu lat, ale uczucie, kiedy pani prosi o jakiś krok, a ja wiem, że mniej więcej jestem w stanie go zrobić, jest nieopisywalne. A jeszcze lepsze są chwile, kiedy uczę się czegoś nowego i robię to po raz pierwszy!

Innym marzeniem było śpiewanie. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że generalnie umiem to robić, może nie tak perfekcyjnie, jak dwie moje przyjaciółki, ale chyba nieźle. Śpiewam z przyjemnością i bez przerwy, chodzę na próby chóru, po czym niemalże wylatuję z nich na skrzydłach. Na koncertach jednak nigdy nie miałam okazji śpiewać, gdyż robię na nich to, co wychodzi mi najlepiej, czyli gram. Skrzypiec jest mało, głosów dużo. A chociaż nie fałszuję, to na pewno nie jestem najlepsza (choć oczywiście, podobnie jak z tańcem, wciąż próbuję się doskonalić). Czuję jednak, jak czas przecieka mi przez palce, bo zaraz kończę szkołę i oficjalnie odchodzę z zespołu. Zatem na występie dwa tygodnie temu, stwierdziłam, że czas się zbuntować. Ustawiłam się z chórem i zaśpiewałam Takiego Janicka. To, że to robiłam, było niesamowite. A fakt, że wszystkie dziewczyny uśmiechały się do mnie, bo wiedziały, jak gorąco tego pragnęłam, był jeszcze lepszy. 

Kluczem do szczęścia nie jest spełnianie marzeń. Kluczem jest świadomość spełniania marzeń. Samo marzenie jest zwykle w zasięgu ręki i całkowicie wykonalne, nawet jeśli wydaje ci się, że pozbawione sensu. Ale coś, co może cię uszczęśliwić, nigdy nie jest pozbawione sensu. 
Nie pamiętam, co dokładnie tańczyłam tego pierwszego razu, tak samo jak nie pamiętam suit granych na pierwszym koncercie zespołu, ale doskonale pamiętam łaskotanie w brzuchu, które mi towarzyszyło. I chyba o to chodzi - o doświadczenie w życiu tego uczucia jak największej liczby razy.
Więc próbuj. Buntuj się, protestuj, staraj się ciągle robić coś po raz pierwszy. Rób wszystko, co cię uszczęśliwia. A może kiedyś będziesz tak szczęśliwy, że sam także napiszesz Pozytywny Post?

6 komentarzy:

  1. To takie prawdziwe co tu napisałaś i takie mądre. Podziwiam cię, że to tu wszystko napisałaś i ujęłaś w najlepszej krasie.

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Czasem samo marzenie to za mało, aby przekształcić je w rzeczywistość, ale za to chęci i motywacja mogą zdziałać naprawdę wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny tekst <3 , ja też się nauczyłam ,że marzeniom trzeba pomóc by się spełniły. Nie trzeba się poddawać ,a walczyć i być dumna z siebie tak jak Ty ze spełnienia :) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyobrażam sobie, jak bardzo ten post musiał być dla Ciebie oczyszczający - przynajmniej dla mnie, kiedy go czytam, jest :D
    I podpisuję się pod tym wszystkim, bo doskonale znam to uczucie, które tu opisujesz. To najlepsze, co może się przydarzyć w życiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. I to jest w życiu najważniejsze - robienie tego, co się kocha :) i nawet takie bzdety jak zmęczenie czy nierówna opalenizna (mam te problem na nogach) stają się faktycznie bzdetami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis, nic dodać, nic ująć!

    OdpowiedzUsuń