niedziela, 7 lipca 2013

Drżenie

Miłość do zwierzęcia jest czymś zrozumiałym, jednak tylko wtedy, gdy zwierzę jest, cóż, znajome. Staje się wtedy przyjacielem, powiernikiem. Ale kiedy zakochujesz się w obcym, dzikim stworzeniu? W wilku? Czy są to już objawy szaleństwa?


Taka sytuacja przydarza siedemnastoletniej Grace, jednak ta ani chwili nie wątpi w swoją normalność. Nie zdumiewa się też, kiedy jej złotooki wilk okazuje się być przystojnym młodzieńcem o imieniu Sam. To właśnie on uratował dziewczynę, gdy jako dziecko została ugryziona, ale tajemnicą zostaje, dlaczego się nie przemieniła. Czy młodzi znajdą sposób na powstrzymanie przemian? Bezlitosny mróz może bowiem sprawić, że chłopak na zawsze pozostanie wilkiem...

"Drżenie" kupiłam w styczniu, kiedy to jeszcze bardzo lubiłam książki paranormalne. Niestety niedługo potem zmieniło się to,  jeszcze zanim zdążyłam historię poznać. I tak leżała, leżała.. nie wiem, kiedy sięgnęłabym  po nią, gdyby nie pojawiła się okazja wymiany. Moje wrażenia po zaledwie trzydniowej lekturze? "Drżenie" z pewnością nie stanie się moją ulubioną pozycją, ale nie mogę też powiedzieć, iż żałuję.

Język, którym posługuje się autorka jest prosty i zrozumiały, ale miejscami dialogi wydają się sztuczne przez nadmiar kolokwializmów występujących w tekście. Stiefvater plastycznie opisuje wszystkie sceny, a czytelnika zachęca do dalszej lektury dosyć wartką akcją - i faktycznie: utwór niesamowicie wciąga.

Historia, jak to przedstawicielka gatunku paranormal romance, jest niestety schematyczna. Rany wilkołaków goją się w błyskawicznym tempie, a one same potrafią przesyłać członkom sfory różne obrazy, telepatycznie. Wszystko to przypomina mi "Zmierzch" (porównuję do "Zmierzchu", bo nie ukrywajmy - to ta książka była pierwszym paranormalem). Postacie występujące w utworze również są szablonowe. Sam, bo chce być blisko Grace, ale jest ostrożny; nie chce jej skrzywdzić czy rozczarować. Grace, bo z początku samotna i tęskniąca do pierwszej miłości, potem wcale nie boi się ani trochę ugryzienia i bycia wilczycą u boku ukochanego.

Nie myślcie jednak, że cały utwór jest kalką jakiegoś innego. Oryginalnym elementem jest to, że wilkołaki nie przemieniają się w pełnię, a mróz. Dodatkowo na początku każdego rozdziału widniała temperatura powietrza, ukazująca odległość zbliżającego się niebezpieczeństwa.

W utworze występują dwa typy narracji: z perspektywy Grace oraz Sama, obie pierwszoosobowe. Niestety emocje żadnej z tych dwóch postaci nie okazały się złożone, czy dobrze przez autorkę oddane. A może były dobrze oddane, tylko po prostu bohaterowie byli tak płytcy. Większość ich myśli składała się z "tak go/ją kocham, muszę go/ją chronić". Wątek miłosny był obrzydliwie przesłodzony. To było nienaturalne, żeby para nigdy się nie skłóciła, a i tak przepraszała za wszystko. Sam cechował się wrażliwością i przez to wydawał się mało męski... Nie do końca mój typ, ale jak słusznie zauważyła Created Eternity - lepszy on, niż kolejny badboy. Poza tym chyba mimo wszystko wolę przesłodzony wątek miłosny, aniżeli miałby on być nikły. 

Podsumowując: nie miałam wysokich oczekiwać wobec "Drżenia", toteż się nie rozczarowałam. Książka okazała się być tym, czym miała być z założenia: czytadłem. Historię czyta się przyjemnie, ale jednak czegoś mi w niej brakuje... Summa summarum: książka może niespecjalnie godna polecenia, ale z pewnością idealna dla ochłody na te gorące dni.

Moja ocena: 7/10

Wyzwania:
paranormal romance
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,5 cm


21 komentarzy:

  1. A już myślałam, że trochę gorzej ocenisz tą książkę:)
    No nie jest taka zła, ciekawe jak wytrzymasz przy drugiej;p(wiadomo o co chodzi)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już tyle raz miałam przeczytać tę książkę, ale w końcu o niej zapominałam. Zastanawiam się teraz czy warto. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno wypożyczyłam ją w bibliotece i zamierzam za niedługo przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio mam dość tych całych przesłodzonych wątków miłosnych, ale i tak w nie brnę. Zapewne kiedyś powieść przeczytam, ale najprawdopodobniej nie będzie to w najbliższym czasie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cała trylogia jest niezła i podobała mi się. Ot nic ambitnego, ale jak sama piszesz dobre czytadło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie książki, które przeczytałam w tym tygodniu (oprócz "Harry`ego Pottera", bo jego czytałam drugi raz) skrytykowałam, ogólnie to nie mam nastroju. Teraz czytam kolejną paranormal romance, bo wypożyczyłam jakiś czas temu z biblioteki i tak książka leży..., ale doprowadza mnie do tak ogromnej irytacji i jeszcze ta bohaterka - ofiara losu, szara myszka. Ja też już chyba zrezygnuję z tego typu lektur, więc mimo, że "Drżenie" miałam w planie to teraz je sobie odpuszczę.
    Trochę się rozpisałam, mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skądże znowu, lubię długie komentarze. przynajmniej wiem na pewno, że recenzja została przeczytana ;)

      Usuń
  7. Nie czytałam... jeszcze, na chwilę obecną mogę powiedzieć, że słowo 'jeszcze' pozostanie na dłużej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Drżenie" czytałam bardzo dawno temu, ale pamiętam, że podobało mi się :)
    P.S. Jaram się, bo jestem wspomniana w recenzji Emci! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czytała już dość dawno całą trylogię i mi się bardzo podobała. Dla mnie była taka wyważona, spokojna, a bohaterów lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam, że ciekawa, ale chyba się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam, ale dawno. Wiem, że mi się podobała, ale jakoś nie utkwiła mi za bardzo w pamięci.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie było mnie dwa tygodnie, a tu takie zmiany! Podoba mi się! ;) A co do Drżenia, to mam na to oko. Jak gdzieś mi się nawinie, to z pewnością przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książke kiedyś widziałam, ale ją sobie odpuściłam. Niedługo na pewno do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jak na razie sobie odpuszcze, choc musze przyznac, ze kiedys na nia polowalam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe, bo ja właśnie niedawno skończyłam czytać tę książkę i napisałam już jej recenzję :) Jak dla mnie była taka średnia, trochę wkurzało mnie to zauroczenie wilkiem, w końcu to zwierzę, ludzie! Wydaje mi się, że bohaterka miała coś nie po kolei w głowie i zastanawiam się, czy autorka zrobiła to specjalnie czy zupełnie nieświadomie... No ale to nic, mam już na półce kolejne części więc i tak je przeczytam. Jestem ciekawa kontynuacji, chociaż nie rzucam się na nią z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cała ta seria ma taki klimat... Spokój i oczarowanie. Lubię ją :) Przede mną już tylko finalny tom!

    OdpowiedzUsuń
  18. Stoi grzecznie na półce i czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam o tej serii oczywiście, a że uwielbiam takie książki, to z pewnością ją przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Czasem czytadło też dobre, też nie mam wielkich oczekiwań, więc myślę, że się nie zawiodę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń