poniedziałek, 9 grudnia 2013

Pamiętnik (2004)

Andrzej Sapkowski powiedział: "świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy". Miał rację - chwile są ulotne, w końcu wszystko mija. Jednak po każdej minionej chwili pozostaje nam wspomnienie.
W pewnych momentach życia są one wszystkim, co się posiada, zwłaszcza kiedy miłość się gdzieś zawierusza. I choć nadmierne korzystanie ze swojej pamięci może okazać się zgubne, nie wyobrażam sobie zapomnienia swoich najpiękniejszych momentów i dalszego egzystowania bez nich, trwania jedynie w chwili obecnej, bycia pozbawioną wszelkiego doświadczenia. A co dopiero wszystkich swoich wspomnień?

A dokładnie taka jest rzeczywistość pewnej starszej kobiety przebywającej w domu starców, chorej na Alzheimer'a. Codziennie wysłuchuje historii zawartej w starym zniszczonym notatniku, odczytywanej przez Duke'a. Staruszka nie pamięta mężczyzny, ale wydaje się mu na niej zależeć. Jeśli chodzi natomiast o sam zeszyt - opowiada o zakochanej w sobie bez opamiętania parze nastolatków, Noah oraz Allie, których rozdzielają rodzice kierujący się ówczesnymi konwenansami. Czy to tylko pozory, czy naprawdę mają oni coś wspólnego z parą starców?

Na samym początku pozytywnie zaskoczyła mnie obecność cytatów z książki w dialogach. Szybko okazało się, że ekranizacja jest naprawdę wyjątkowo zgodna ze swoim pierwowzorem. Pomijając to, że wiele wątków zostało dodanych (jestem w stanie to zrozumieć, ponieważ książka była naprawdę króciutka), to żaden nie został chyba pominięty.

Gra aktorska nie pozostawia nic do życzenia - zarówno Ryan Gosling (filmowy Noah), jak i Rachel McAdams (Allie) doskonale wczuli się w swoje role. Widać było, że utożsamiają się ze swoimi postaciami, a to jest już według mnie połową sukcesu. Para nastolatków wzbudza w odbiorcy całą gamę emocji, od śmiechu do łez. I to nie dwóch czy trzech - mówimy tu o setkach. Przy napisach końcowych miałam już mokre wszystko - twarz, koszulkę, nawet włosy. "Pamiętnik", podobnie jak książka, porusza do tego stopnia, że nie sposób ująć to w słowa. Zmusza do refleksji o przemijaniu i miłości, stawia (i nie zawsze odpowiada) setki pytań o sens naszego istnienia - w tym "dlaczego człowiek tak potrzebuje miłości?". 
Jestem także pod wrażeniem scenografii. Muzyka i kostiumy dobrane zostały świetnie i pozwalają idealnie wczuć się w Południe pierwszej połowy XX wieku. Co prawda nie kocham tych lat tak bardzo jak XIX wieku, czyli niewolników, plantacji, wojny secesyjnej, ale kluby, jazz i gangi także naprawdę mnie kręcą. 


Bardzo mocno przeżyłam zakończenie. Bo jakkolwiek cała ekranizacja, jak wspomniałam, jest zgodna z pierwowzorem, tak zakończenie zostało zmienione o 180 stopni. Zupełnie się tego nie spodziewałam - więc nie dość że zapłakana, byłam też wściekła. Kiedy patrzę jednak na to teraz, widzę że każdy finał tej historii wywołałby we mnie strumienie łez. W książce było tak samo, a przecież wiecie jak się skończyła?
Świadczy to o niesamowitym talencie zarówno reżysera, jak i samego Sparksa. Kiedy kładłam się do łóżka, z wszelkim prawdopodobieństwem cała zapuchnięta (kto nie wierzy, Daria Wam z przyjemnością poświadczy), nie mogłam sobie wyobrazić, iż tego wieczora miałam w planach oglądanie horroru. Absurdem była możliwość, że o tej samej porze bałabym się zamknąć oczy ze strachu, kiedy zamknąć ich nie mogłam z zupełnie innego powodu - niepotrafieniu przestania rozmyślać. Twarze Noah'a i Allie jeszcze długo migały mi przed oczami. Nawet dwa dni po seansie wciąż o nich myślę.

Po "Pamiętniku" oczekiwałam wiele i wiele otrzymałam. Nie spodziewałam się aż takiej dawki najróżniejszych uczuć w ciągu dwóch godzin. Nie wyobrażam sobie, aby komuś film mógł się nie spodobać. Drodzy antyfani romansów - chyba najwyższa pora dowiedzieć się, że all you need is love...

Moja ocena: 9/10

18 komentarzy:

  1. Ja absolutnie nie podzielam Twojego entuzjazmu. "Pamiętnik" jako książkę bardzo lubię, natomiast ekranizacja była dla mnie jedną z najgorszych jakie kiedykolwiek widziałam. Nie wytrwałam nawet do końca, bo film dłużył mi się niemiłosiernie i byłam tak znudzona, że zasnęłam przed końcem :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Antyfanem romansów nie jestem, jednak to co się dzieje w filmach, raczej nie ma odwzajemnienia w świecie realnym ;) Ciężko uwierzyć (sam w to niewierze), że gdzieś tam za rogiem jest ktoś, ktoś kto na Ciebie czeka :) Uważam, że nie ma tak łatwo, trzeba się postarać aby uczucie zakiełkowało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny film, strasznie wzruszający. Muszę w końcu zabrać się za książkę Sparksa <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno film o wiele lepszy od książki... Musze się zapoznać z książką i filmem, żeby się dowiedzieć czy rzeczywiście jest tak, jak mówią znajomi :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi bardziej podobała się książka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oświadczam, że Emcia kładła się spać z myślami bardzo refleksyjnymi dotyczącymi miłości, no i była tak zapłakana, że aż miała mokre włosy (czyżby szła spać spocona i zapłakana, moi mili?) xd Nom, muszę przeczytać i obejrzeć <3 Na Święta może? Albo jak rozprawię się z zaległościami? Nie, jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra, okej, nie sądziłam, że ten film i ta książka AŻ TAK BARDZO Ci się podobały, ale to super, znaczy się, że ja też muszę się z nimi zapoznać. Ciekawe tylko kiedy to zrobię, bo wiesz, trochę jestem do twórczości Sparksa uprzedzona, postaram się przełamać... Mam nadzieję, że ja też sobie trochę popłaczę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Film skradł moje serce, dlatego kiedy tylko ujrzę "Pamiętnik" w bibliotece, to sięgnę po niego!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam, nie czytałam, ale historia niezwykła, przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  10. Film jest doskonały, ale książka to totalne gówno - zero emocji.

    OdpowiedzUsuń
  11. KOCHAM ten film!! Książka już nie jest taka dobra, ale film znajduje się naprawdę wysoko na liście moich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo chciałabym obejrzeć ten film, ale obiecałam sobie, że najpierw przeczytam książkę. Sporo słyszałam o tym, że film jest lepszy od powieści, dlatego nie chcę się na niej zawieść :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Sparksa. Każda jego książka jest dla mnie świętością, ale właśnie "Pamiętnik", jego najpopularniejsza powieść, mi się nie spodobała :). Co innego z filmem, na którym ryczę za każdym razem ;).

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam książkę, ale nie za bardzo mi podeszła, a filmu oglądałam tylko połowę i to chyba nie dla mnie. Choć muszę przyznać, że poruszająca historia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny film, jeden z moich ulubionych <3
    xo, A.

    OdpowiedzUsuń
  16. Książki chyba nie czytałam, ale nawet już nie pamiętam. Film oglądałam i jak dla mnie jest naprawdę dobry. Ponadto mam słabość do Goslinga... :3

    OdpowiedzUsuń