sobota, 1 marca 2014

Bezpieczna przystań

W wakacje miałam przyjemność przeczytania słynnego sparksowego "Pamiętnika". Jak wiecie, po lekturze byłam oczarowana, zapłakana, wzruszona i wstrząśnięta. Oczywiście pozytywnie. Następnie kilka miesięcy później obejrzałam jego ekranizację, a historia spod ręki pana Nicholasa wróciła do mnie z całą mocą. Niedawno, gdy z grupą znajomych i nieznajomych jechałam autobusem na narty, nowo poznana dziewczyna z którą wdałam się w rozmowę o książkach, gorąco zachęcała mnie do zapoznania się z dalszą twórczością Sparksa, ponieważ ona miała za sobą już większość jego dorobku. I w międzyczasie przeczytałam dziesiątki pozytywnych recenzji dzieł amerykańskiego autora. Zatem kiedy trafiła się okazja, jak mogłam nie sięgnąć po "Bezpieczną przystań"?

Katie Feldman sprowadza się do niewielkiego miasteczka na Południu Ameryki, aby uciec od demonów ponurej przeszłości. Jest wrażliwa i wylękniona, w widoczny sposób stroni od ludzi. I dzięki temu zwraca uwagę Alexa - wdowca; właściciela małego sklepu. Kobieta zauważa, że mężczyzna ją ciekawi. Nie mija dużo czasu, jak może zapewniać już o miłości - z wzajemnością! - do niego. Jednak wspomniana przeszłość nie daje o sobie zapomnieć...

Fakt, iż to Nicholas Sparks jest autorem "Bezpiecznej przystani" pod pewnymi względami pozbawia mnie konieczności bliższego zapoznawania Was z tą książką. I rzeczywiście, nazwisko to już samo przez się jest gwarancją przyjemnej, odprężającej, romansowej lektury. Nie zawiodłam się. Znowu znalazłam się w małym miasteczku na Południu, gdzie rozgrywa się historia miłosna. Tym razem jednak nie wielka i poniekąd spektakularna, a mała i zwyczajna - ale równie mocna. Sparks wszystko barwnie opisuje i zapoznaje nas ze wszystkimi szczegółami. Uważam, że przynajmniej połowa z nich jest niepotrzebna (np. opisy co stało na półkach w sklepie Alexa), ale muszę przyznać, że pomaga to w lepszym wyobrażeniu sobie całości. Dalej: wszystkie dialogi przyswaja się z łatwością, więc nawet jeśli miejscami są one odrobinkę sztuczne, to będzie to punktowało przy czytaniu w tramwaju lub metrze. Czy na sali gimnastycznej w dobrej kryjówce, jak ja. Poruszane są też najróżniejsze tematy - śmierć, wpływ przeszłości na postępowanie człowieka, gorące uczucie i moja ulubiona cienka granica między miłością a nienawiścią. Czego chcieć więcej?

Sparks doskonale nakreślił wszystkie postacie, choć w widoczny sposób skupił się na głównej trójce (Katie, Alex i Kevinie - kim jest, nie zdradzę). Każde z nich ma swój indywidualny charakter, swoją przeszłość, swoje motywy działań. Katie i Alex wzbudzą sympatię chyba w każdym czytelniku, natomiast Kevin... nie mogłam go polubić, ale narracja z jego perspektywy budziła niepokój i pewien dreszcz - a tego się w książce pana Nicholasa nie spodziewałam. I chociaż może nie jest to typ książki, w której oczekuje się takiego "mrocznego" wątku, to pozytywnie zaskoczyłam się, że autor potrafi świetnie pisać także o czymś innym niż miłość.

Jak można się było spodziewać, zakończenie było dość banalne - jak w ogóle cała "Bezpieczna przystań", ale nie mam jej tego za złe, bo taka miała być z założenia. Nie mniej jednak pewien drobiazg w samej końcówce był zupełnie nieoczekiwany i jeszcze bardziej ocieplił moje uczucia do książki. 

"Bezpieczna przystań" nie była ani lepsza ani gorsza, niżbym mogła przypuszczać. Była dokładnie taka, jak oczekiwałam - przyjemna, lekka, idealna na deszczowy wieczór. Jeśli macie ochotę na ambitną lekturę, nie sięgajcie po nią, za to zabierzcie ją latem na plażę. Ze swojej strony - polecam. 

Moja ocena: 7/10

13 komentarzy:

  1. Na razie czytałam dwie książki Sparksa i były to przyjemne, wzruszające lektury, ale szczególnie zachwycona też nie byłam. Może za jakiś czas coś innego jeszcze przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie do przeczytania. Świetna stronka. Ma bardzo ładne logo :)
    http://bestseller-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i mam takie same zdanie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że ci się podobała, bo sama uwielbiam Sparksa, ale "Bezpieczna przystań" wciąż przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie zabiorę ją na urlop

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do książek Sparksa. Myślę, że jest to spowodowane tym iż są przeklęcie wzruszające. Hmmm..., jednak z każdej strony słyszę i czytam pozytywne opinie. Tytuł na pewno wpiszę sobie na moją listę, jak tylko najdzie mnie ochota na taką literaturę to na pewno sięgnę. :)

    Pozdrawiam, Czarny Kapturek

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam kilka książek Sparksa, jedne gorsze, drugie lepsze. Chyba najbardziej spodobała mi się "Ostatnia piosenka". "Bezpieczną przystań"oglądałam, film zdecydowanie mi się podobał, więc może to odpowiedni czas, żeby zapoznać się z książkową wersją:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubie tylko niektóre z książek Sparksa, a ta mnie do siebie nie przekonuję, wiec pewnie jej nie przeczytam.
    http://krwawiecichozyjac14.blogspot.com/ Wpadniesz? Zaczynam od nowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sparksa uwielbiam, ale tej książki nie czytałam, aczkolwiek oglądałam film, który był fenomenalny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja byłam na tyle niemądra, że w pierwszej kolejności oglądnęłam film. I jest on rewelacyjny. Wszyscy którym go poleciłam, również go wychwalają. Tak więc polecam go oglądnąć każdemu, a jeśli chodzi o książkę, to oczywiście że ją przeczytam. Choćby miała być dokładnie taka sama jak film, który znam na pamięć. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam film i nie wiedziałam, że to na podstawie książki Sparksa, teraz żałuję, że najpierw nie zapoznałam się z książką, ale nadrobię to :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam film i mam ochotę przeczytać także książkę.

    OdpowiedzUsuń