Post bierze udział w konkursie organizowanym przez CupoNation oraz kreatywa.net.
Ulubiona książka to taka, której nie wymienisz (a tym bardziej nie sprzedasz!) nigdy, chcesz ją mieć zawsze przy sobie, i wracasz do niej duuużo razy... Bardzo często jest to ta, która zmieniła Twoje życie w taki czy inny sposób. Mole książkowe często twierdzą, iż wskazanie swojego ulubieńca jest niemożliwe, porównują to do wybrania najukochańszego dziecka matki. Ja jednak nie mam z tym problemu i bez wahania mogę oznajmić wszem wobec: moim ulubionym utworem jest "Przeminęło z wiatrem" pióra Margaret Mitchell.
Z pozycją tą zapoznałam się stosunkowo niedawno, bo zaledwie trzy miesiące temu. Sięgnięcie po nią było właściwie przypadkiem: pragnęłam nadrobić swoje braki w klasyce literatury, a z książek pasujących do tej kategorii posiadałam tylko tę. Pierwsze 200 stron było dla mnie wręcz męczarnią, ale mogę pochwalić się książkową determinacją - zawsze kończę rozpoczęte dzieła. Co więc zastałam na pozostałych 1000 stronach, że "Przeminęło z wiatrem" zyskało ten zaszczytny tytuł i takież miejsce w mojej biblioteczce?"Scarlett O'Hara nie była piękna, ale mężczyźni, zadurzeni w niej tak jak dwaj młodzi Tarletonowie, rzadko zdawali sobie z tego sprawę."
Fabuły chyba nikomu nie trzeba streszczać; śmiem twierdzić, iż zna ją każdy. Te kilka zdań napiszę wyłącznie w celu przypomnienia: Scarlett O'Hara to rozpieszczona, pewna swoich wdzięków młoda kobieta, mieszkanka Południa, zakochana po uszy w Ashley'u Wilkes'ie. Odrzucona przezeń, w złości wychodzi za Karola Hamiltona, notabene szwagra Ashley'a. Wtem nad Stanami zawisa mroczne widmo wojny secesyjnej. Piękne i niepowtarzalne Południe przemija z wiatrem...
Opis nie każdego może zachęcić, fakt. "Nie przepadam za powieściami historycznymi", powiecie. A ja na to odpowiem: ja też nie przepadałam. Co więcej, nie znałam ich nawet! Historia mnie odrzucała! Wyobraźcie sobie więc, co ta książka musiała ze mną zrobić, że niemal codziennie czytam coś o wojnie secesyjnej, z pamięci mogę wymienić ważne daty bitew i śmierci generałów (tylko Konfederatów!), a z własnym stryjem historykiem pokłóciłam się na ten temat tak, że mało brakowało do rzucania krzesłami...
Co zatem tak kocham w tej książce, poza faktami historycznymi (bo przecież ta miłość do nich przyszła z czasem)? Kocham, ni mniej ni więcej, Scarlett. Całym sercem. Ta postać jest moim ideałem człowieka. Odważna, pewna siebie, z ciętym językiem i charakterkiem. Wiedząca do czego dąży i potrafiąca osiągnąć każdy swój cel. Kobieta, której nie złamie nic. Mająca wady i wiele irytujących cech, ale... niepowtarzalna. Jedyna.
Muszę przestać, bo mogę mówić o niej przez całą noc i jeszcze dłużej. Kiedy podejmuję temat, moja mama wygania mnie z pokoju; twierdzi, że ma Scarlett "potąd".
Jej zaklęcie "Pomyślę o tym jutro, kiedy lepiej to zniosę" weszło do mojego codziennego słownika, stało się moją mantrą... właściwie to jedynym sposobem przetrwania.
"Pomyślę o tym wszystkim jutro, w Tarze. Zniosę to wtedy lepiej. Jutro pomyślę, jak go odzyskać. Mimo wszystko, życie się dzisiaj nie skończy."
![]() |
| Ja w najpiękniejszej koszulce świata! <3 Jakość jest jaka jest... zdjęcie robione kamerką. |
Rett Butler to pierwowzór tak zwanych "badboyów", chociaż nazwanie tak akurat jego zakrawa o pomstę do nieba. Jego też lubiłam, choć nie tak mocno jak główną bohaterkę. Po prostu on był od początku taki sam, a kształtowanie się charakteru Scarlett mogłam obserwować.
Ci, którzy czytali tę książkę, zrozumieją co mam na myśli mówiąc, że "Przeminęło z wiatrem" nauczyło mnie mnóstwa rzeczy. Asertywności, konsekwentności, skutków swoich działań, rozglądania się wokół (tego ostatniego już z pewnością nie zrozumieją ci, którzy pozycję mają dopiero w planach).
Powiem po raz kolejny: mogę tak przez całą noc. Mogę mówić o tym, jak bardzo kocham Scarlett, wojnę secesyjną (nie dosłownie oczywiście, bo jak można kochać wojnę), autorkę, Południe. Tak, jednym z moich największych marzeń stało się odwiedzenie Georgii, domu Margaret Mitchell.. zdarza mi się oglądać go przez Google Street View i myśleć "jeszcze przejdę się tą ulicą". Moim celem jest oczywiście bycie jak Scarlett O'Hara.
" - Co się ze mną stanie, jeśli odejdziesz? - Kochanie, nic mnie to nie obchodzi "
Kocham tę książkę tak mocno, jak można kochać papierową historię, choć dla mnie nigdy taką nie była... Nie ujmę tego w słowach, co czuję przeglądając po raz enty stronice dzieła. Ponowną lekturę planuję bowiem dopiero za kilka lat...
Przeczytajcie "Przeminęło z wiatrem". Przeczytajcie, jeśli chcecie, aby Wasze życie się zmieniło, jeśli marzycie o staniu się nową osobą. Tak, to właśnie ta książka sprawiła, że jestem tym, kim jestem - jakkolwiek dziecinnie by to nie brzmiało. Przeczytajcie. Obiecuję, nie pożałujecie.







