Autor książki zazwyczaj kojarzy nam się z wytłuszczonym imieniem i nazwiskiem na okładce. Nie myślimy o nich jak o żywych osobach, które chcą nam coś przekazać, które męczyły się miesiącami, jeśli nie latami aby stworzyć swoje dzieło... a szkoda. Okazuje się, że takie spotkanie może być genialnym doświadczeniem!
Małgorzata Gutowska-Adamczyk jest pisarką, scenarzystką filmową, dziennikarką; ukończyła historię teatru, choć nigdy nie pracowała w zawodzie. Przez pewien czas była nauczycielką polskiego. W latach '90 reżyserowała program telewizyjny "Tata, a Marcin powiedział"; wydała sporo książek dla młodzieży ("13 poprzeczna", "Wystarczy, że jesteś", "Niebieskie nitki") i tyleż dla dorosłych (saga "Cukiernia pod Amorem", "Podróż do miasta świateł").
Ponadto pani Małgorzata wciąż okazywała swoje poczucie humoru. Wszyscy zebrani wciąż wybuchali śmiechem, ona sama zresztą też - na przykład kiedy jakiś chłopak wszedł do biblioteki i przestraszył się niespodziewanym widokiem natychmiast wyszedł. Autorka wyznała, że nie lubi pisać (to pamiętam wyjątkowo dokładnie, jak powiedziała do pewnej dziewczyny - "tak, możesz to sobie zapisać - Nie.Lubi.Pisać.", za to lubi mieć napisane - podobnie, jak mamy nienawidzą gotować, ale ugotowane mieć lubią. O swoich dziełach mówi skromnie i nie ukrywa, jak męczyła się pisząc je, jak wiele razy miała ochotę rzucić wszystko w diabły. Uważa, że nie ma autora, który pisząc miałby motywacje inną niż kasa i sława ("może oprócz Kafki, wariat"). Osobiście ma marzenie, aby w każdym mieście stał jej pomnik, ale wie też że takim pomnikiem są jej książki. Na pytanie, kim chciała bym w dzieciństwie bynajmniej nie odpowiedziała pisarką, ale... woźnicą. ("kiedy słyszałam jak tak ładnie przeklinają - tu pani Małgosia podała bardzo oryginalny przykład takiego przekleństwa - to jak mi się to miało nie podobać?")
Zadałam też pytanie, na którego odpowiedź liczyłam od bardzo, bardzo dawna - a mianowicie, dlaczego "Cukiernia pod Amorem" kończy się pozostawiając tyle wątków niezamkniętych? Autorka odrzekła, iż wierzy, że otwarte zakończenie pozostawia po sobie emocje i nakazuje na rozmyślanie o książce jeszcze przez jakiś czas; iż wierzy, że zakończenie takie jest lepsze dla jej fanów. Pozwala mieć nadzieje.
Jedna starsza pani natomiast zadała także bardzo trafne pytanie - czy umieszczenie akcji w Gutowie jest aluzją do nazwiska
autorki? Okazuje się, że nie, że to tylko taki żart :)
Na tym zdjęciu mam minę jaką mam, ale zdjęcie robione na szybko, bo za pierwszym razem nie chciało się zrobić, a nie chciałam blokować kolejki.
Na samym początku pani Małgorzata zapytała mnie, jak mam na imię, ponieważ zauważyła, że byłam tam najmłodsza. Nawet pochwaliła moje włosy, huehue. I chyba trochę się zdziwiła, że czternastolatka czytała "Cukiernię..." ;)
Jestem baaaaaaaardzo zadowolona z tego spotkania. Pierwszy raz miałam okazję poznać autorkę powieści, które uwielbiam - a na dodatek autorka ta okazała się osobą nader sympatyczną. Mi pozostaje oczekiwać drugiego tomu "Podróży do miasta świateł" oraz kolejnej serii, którą zapowiedziała dziś pani Małgosia... a Wam zabranie się za "Cukiernię pod Amorem", jeśli wciąż jest ona przed wami :)
Wszyscy uczestnicy spotkania dostali w prezencie takie zakładki :) |
Oj zazdroszczę Ci...
OdpowiedzUsuńMam na swojej półce pięć Nieprzeczytanych powieści p. Małgorzaty, co nie zmienia faktu, że bardzo Ci zazdroszczę spotkania i przede wszystkim wpisu do Cukierni. ;) Muszę teraz poczekać, aż w Lodzi pojawi się p. Małgorzata i postaram się wziąć od niej autograf. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
D. :)
PS: Chyba tyle wrażeń, że chyba nie uśniesz ;)
Powtorze ponownie. Nie wierze, że twoja wies -mieścina jest taka mała:p
OdpowiedzUsuńGratuluję spotkania i zazdroszczę ;) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAle ekstra, zazdroszczę spotkania ;)
OdpowiedzUsuńSuper relacja i zazdroszczę spotkania i takich pozytywnych wrażeń :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńFajne są takie spotkania :)
OdpowiedzUsuńGratulluje spotkania, pewnie wielu ci zazdrosci :)
OdpowiedzUsuńI co,taka mała miejscowość;p
OdpowiedzUsuńNie czytałam nic autorki, jakoś nie ciągnię mnie do jej pozycji, jak wiesz trochę to odbiega od tego, co na ogół czytam. Mimo wszystko ogromnie bym sie cieszyła ze spotkania z autorem jednej z moich ulubionych ksiązek, chyba aż zacznę czytać polską literaturę, bo to bardziej realne niż spotkanie zagranicznego pisarza. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Byłam na podobnym spotkaniu z p. Małgosią rok temu i też mam takie same zakładki. :D Zgadzam się, p. Gutowska to nie tylko świetna pisarka, ale także wspaniała, miła osoba. :)
OdpowiedzUsuńNie czytałam jeszcze serii, natomiast słyszałam wiele pochlebnych opinii. Jest ona więc w kolejce do kupienia. :)
OdpowiedzUsuńI ja (przynajmniej ja) nie traktuję autorów jako jakiś tam sobie ludzi. Wiem, że pisanie tego po raz setny i sprawdzanie błędów na pewno było mordęgą, tym bardziej doceniam te dobre dzieła. :)
Zazdroszczę! A na zdjęciu wyszłaś super! : )
OdpowiedzUsuńJa miło wspominam spotkanie z Anną Ficner-Ogonowską, na którym byłam na początku tegorocznych wakacji. Takie spotkania to świetna sprawa ;)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci zazdroszczę! Mam dopiero w planie tę książkę, ale i tak..
OdpowiedzUsuńTo na pewno fajne doświadczenie. :) Też kiedyś chciałabym spotkać autorkę moich ulubionych książek. :P
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze okazji przeczytać jakiejkolwiek książki autorstwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, ale czytałam już tyle recenzji (pozytywnych), że nic innego mi nie pozostaje! :)
OdpowiedzUsuńTeż bym tak chciała. :) "Cukiernię pod Amorem" będę musiała w takim razie przeczytać.
OdpowiedzUsuńOo. Zazdroszczę Ci bardzo, chociaż "Cukiernię pod Amorem" mam dopiero w planach, słyszałam, że jest w bibliotece, więc muszę wypożyczyć. :)
OdpowiedzUsuńAle masz super, że mogłaś się z nią spotkać! Ta książka od dawna jest w kolejce do czytania, nie mogę się doczekać jak po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńW Kielcach też była, ale jakoś nie byłam za bardzo zainteresowana :-) Wolałam pójść na spotkanie z Ritą Gombrowicz :-)
OdpowiedzUsuńFajna sprawa :) Ja kompletuje już książki na targi książki w Krakowie :) Mam nadzieję, że zbiorę sporo autografów :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)