czwartek, 4 grudnia 2014

Szukając lekarstwa na utratę samego siebie (Lawendowy pokój - Nina George)

Rzadko kiedy trafiam na książkę, która samym swoim tytułem sprawia, że moje serce zaczyna bić w rytm słów "chcę ją przeczytać!". Ostatni raz - w lipcu, kiedy przeczytałam opis i zobaczyłam zapierającą dech w piersiach okładkę Lawendowego pokoju. Prawdę mówią nie przeczytałam nawet ani jednej jego recenzji. Wiedziałam tylko tyle, że wszyscy go kochają i że ja także pragnę go pokochać. Czy się udało? A jakże! Tylko dlaczego musiałam czekać na to tak długo?

Poznajcie Jeana Perdu - księgarza, który czyta w ludzkich duszach z równą lekkością jak słowa na kartkach. Prowadzi Aptekę Literacką, w której dobierając właściwe książki leczy złamane serca, żałobę po utracie bliskich i zwykłą samotność. Mężczyzna nie potrafi jednak pomóc sam sobie: od 21 lat próbuje pogodzić się z odejściem swojej kochanki... Do czasu, aż znajduje list od niej, odbija od portu i w towarzystwie dwóch kotów, ośmiu tysięcy książek i jednego początkującego pisarza wyrusza na jej poszukiwanie. 

Według mnie jednym z najważniejszych aspektów każdej pozycji jest jej atmosfera. Bez odpowiedniego klimatu ani rusz wczuć się w opowiadaną historię, choćby była najsmutniejsza czy najpiękniejsza na świecie. Na szczęście Lawendowy pokój jest jedną z ostatnich książek, o których można by powiedzieć, że nie mają właściwego nastroju. Jest on przepełniony wszystkim tym, co kocham: tajemnicą i zapachem starych stron; kurzem dawno nieotwieranych książek oraz tego, co było i nie wróci. Poza tym nie wolno zapomnieć o niepozbawionym smaku humorze i stylu autorki przypominającym mi ten najpiękniejszy możliwy - zafonowski. Jednak to nie dlatego dzieło Niny George tak idealnie wpasowuje się w moje literackie gusta. Po prostu jest to książka pełna poezji, nostalgii i miłości wartej przenoszenia dlań gór. Opowiada o strachu przed życiem i samym sobą oraz utracie marzeń, które już dawno przeminęły. Daje nadzieję, że na każdego czeka gdzieś miłość, dla której będzie się gotowym spontanicznie wsiąść w statek i płynąć dniami i nocami. Emanuje tysiącem różnych emocji, z którymi bohaterowie muszą sobie radzić bez żadnego znieczulenia - a czytelnik razem z nimi. I przede wszystkim, wypełnia puste miejsce w sercu niczym puzzel o lawendowej barwie. 

Muszę niestety przyznać, że czasem miałam jednak wrażenie, jakbym czytała same luźne, niepowiązane ze sobą w żaden sposób sentencje; bez obecności jakiejkolwiek fabuły. Fakt faktem nie jest ona najmocniejszą stroną Lawendowego pokoju - w gruncie rzeczy opiera się właściwie jedynie na walce z przeszłością, w której stawką jest najwyższa wygrana: miłość. Postacie powieści również nie sprawiły, abym pragnęła zaprzyjaźnić się z nimi czy choćby je poznać. Mimo to najważniejsze według mnie było tu przesłanie - i co jak co, ale akurat ono było niesamowite i z pewnością wyrównywało wspomniane małe niedoskonałości.

Lawendowy pokój nie jest pozycją idealną, tak samo zresztą jak jego bohaterowie, ich wybory oraz samo życie. To po prostu książka dla poszukiwaczy - świata, czy samych siebie - której nie można określić w inny sposób niż - kochana. Uwierzcie, gdybyście kiedyś wybrali się do Apteki Literackiej z prośbą o radę, Perdu poleciłby Wam właśnie tę książkę. Musicie ją więc przeczytać! Chyba nie zignorowalibyście wskazówki najwrażliwszego księgarza na świecie? 

Cała miłość. Wszyscy umarli. Wszyscy, z którymi zetknęliśmy się w życiu. Oni są jak rzeki wpadające do oceanu naszej duszy. Jeżeli nie będziemy chcieli o nich pamiętać, ocean wyschnie.

9 komentarzy:

  1. O taaak, numer 1 na mojej liście, od bardzo dawna. Muszę. Mieć. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. "Muszę niestety przyznać, że czasem miałam jednak wrażenie, jakbym czytała same luźne, niepowiązane ze sobą w żaden sposób sentencje; bez obecności jakiejkolwiek fabuły." Miałam takie samo wrażenie podczas czytania :) Ale ogólnie książkę wspominam bardzo miło :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją na oku ,Apteka Literacka brzmi świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam ostatnio jadąc metrem panią, która z wielką radością zaczytywała się w tej książce i zachęciła mnie do sięgnięcia po nią! Chciałabym przeczytać, nawet jeśli nie jest idealna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ klimatycznie się zrobiło. Faktycznie ta książka już zwróciła moją uwagę, ciekawe kiedy uda mi się ja przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej lawendy dużo ostatnio na okładkach - bardzo mi się one wszystkie podobają. Jednak historia mnie nie przyciągnęła...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi czegoś w tej książce zabrakło. Chyba nastawiłam się na nieco inną przygodę, sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa historia się szykuje.

    OdpowiedzUsuń