czwartek, 1 sierpnia 2013

Duma i uprzedzenie

Coraz częściej sięgam po klasykę literatury, ponieważ mam dość schematycznych, banalnych, komercyjnych utworów. Jednakże nawet jeśli na początku traktowałam ją jako powiew świeżości dla moich literackich horyzontów, to obecnie potrafię już dostrzec, że klasyk do klasyka jest niestety dość podobny... (Istnieją oczywiście wyjątki) Mimo to nie przeszkadza mi to w sięganiu po kolejne sławne publikacje, ponieważ wreszcie znalazłam "gatunek", który zastąpił mi nieszczęsną, obrzydłą mi już w większości fantastykę.  Z radością dorwałam się więc do znanej i uznanej "Dumy i uprzedzenia". Był to mój początek, ale nie koniec przygody z Jane Austen.

Ojciec pięciu córek miał nie lada zmartwienie, gdyż w pobliżu ciągle nie pojawiał się żaden odpowiedni kawaler. A kiedy w końcu pojawiło się kilku odpowiednich, nastąpiło zamieszanie jakiego w tamtych stronach ówczesnej Anglii brakowało od dawna. Wszystko na tle dziewiętnastowiecznych norm społecznych, krępujących dziewczęta więzów, niesłusznie nadmiernej władzy pieniądza.

Styl Austen jest nienaganny. Poprawny, "epokowy", zrozumiały. Mój ulubiony. W jej słowach utkwiona jest subtelna nuta humoru; aluzje wyśmiewające postacie głupie i niesympatyczne. Klimat XIX wieku jest oddany idealnie, wraz ze wspomnianymi już wszelkimi normami, więzami. Choć doprawdy ciężko byłoby, by oddany był źle - autorka wszak sama żyła w tych czasach - i tak się cieszę. 
"Może taka wielka zdolność maskowania się jest rzeczą miłą - odparła Charlotta - czasami jednak zbyt wielkie opanowanie może przynieść szkodę."
Po przeczytaniu tej pozycji widać, że autorka bardziej postarała się pod względem kreacji bohaterów, aniżeli przy samej fabule. Jest ona dość przewidywalna i schematyczna, niestety. Ale obrazy psychologiczne wszystkich postaci? Genialne. Każda, dosłownie każda persona została przedstawiona jak ni mniej ni więcej, żywa osoba - wraz ze swoimi pobudkami do działań, indywidualnym charakterem, emocjami. Z góry wiadomo, kto jest dobry a kto nie - jednakże nie jest to mankament, a zamierzony zabieg. 
"A niech Bóg broni! To byłoby już największe nieszczęście. Żeby ktoś, kogo postanowiło się nienawidzić, okazał się nagle miły. Nie życz mi czegoś podobnego."
Nietrudno jest mi opisać pięć córek państwa Bennetów, bo nawet te najbardziej "nieznaczne" córki nie poszły w odstawkę przy kreśleniu bohaterów. Mary uważam za zbyt przemądrzałą, bez własnego życia. Lidię i Katty - za zbyt trywialne i głupiutkie. O wiele bardziej polubiłam Jane. Z pewnością była sympatyczna, ale jej ufność, naiwność, pokładanie wiary w całą ludzkość i nie wierzenie w zło czasem działały mi na nerwy. "Dziwnym trafem" największą sympatią obdarzyłam główną bohaterkę, czyli Elżbietę (swoją drogą, jak ja nienawidzę tłumaczenia imion!). Cechowała się inteligencją, dumą, była naturalna, szczera, nie obawiająca się miłości, trochę sceptyczna. I niestety okropnie rzeczowa. 
Natomiast amant Elżbiety, Darcy, był pozornie postacią jakich wiele, ale to nie do końca tak. Większość cech współdzielił z Elżbietą, i pewnie dlatego przypadła mu ona do gustu, może z wyjątkiem dwóch ostatnich. Miał w sobie pewien czar wymieszany z ironią i dystansem do życia. Przypomina współczesnych bohaterów fantastycznych książek, czyż nie? Wiem, że był pierwszy, ale cóż poradzić, iż książkę czytam dopiero teraz. Wracając: przypomina ich, ale dzieli ich jedna podstawowa różnica. Darcy jest całkowicie naturalny, tzw. "badboye" - sztuczne. 
"Musisz nauczyć się trochę mojej filozofii: myśl o przeszłości tylko wtedy, kiedy może ci ona sprawić przyjemność".
Podsumowując: "Duma i uprzedzenie" to książka przyjemna, choć nie powalająca. Każdemu miłośnikowi literatury wiktoriańskiej z pewnością przypadnie do gustu, poza tym po prostu warto znać tę historię. Bez wielkiego entuzjazmu, ale mimo to: polecam.

Moja ocena: 8/10

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu!: 2,3 cm

22 komentarze:

  1. O, na pewno kiedyś ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać ta książkę, film, nie tą najnowszą, a wcześniejszą wersję, oglądałam ze trzy razy i zawsze z taką samą radością. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z powieści Austen wolę Emmę :) A z klasyką jest tak, że choć na pozór fabuła bywa podobna, to przynajmniej opakowana jest najczęściej w przepiękny język. Teraz autorzy już tak nie piszą...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ekranizację, która jest niezwykle zabawna i wciągająca. A po książkę muszę w końcu sięgnąć, zapowiada się równie ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie: przyjemna, nie powalająca. Darzę ją pewnym sentymentem, czytałam 2-3 razy i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki nie czytałam, ale film oglądałam i podbił on moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od jakiegoś czasu czaję się na tą książkę. Czas wreszcie iść do biblioteki i ją wypożyczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uważam tę książkę za rewelacyjną ;) Austen musiała być bardzo bystrą obserwatorką ludzkich zachowań. Kiedyś to były romanse przez duże R... Nie to, co te dzisiejsze komedie romantyczne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mało rozwiniety watek miłosny moze nie był odbierany przeze mnie pozytywnie, ale nie wspomniałam o tym bo własciwie nikt mi nie obiecywał ze rozwiniety bedzie. a scenarzysci komedii romantycznych mogliby sie wiele od Austen nauczyc, bo tam z kolei nie ma nic oprocz milosci (jak dobrze pojdzie, bo czasem jest tylko seks)! Ale co tam, i tak je ogladam ;)

      Usuń
    2. Nie to mnie wkurza w komediach romantycznych, że tam nie ma nic oprócz miłości (w sumie taki gatunek, że ciężko się po nim spodziewać rozbudowanych wątków niemiłosnych ;) ), tylko że najczęściej biorą zupełnie nie pasujących do siebie bohaterów, każą im się na siłę zakochać, urywają w decydującym momencie, sugerując widzom, że ta para będzie ze sobą już na zawsze, a tu gołym okiem widać, że bohaterowie zupełnie do siebie nie pasują i nic z tego nie będzie ;P
      Przeciętna komedia romantyczna jest tak głupia, że aż piszczy... A przecież i w tym gatunku da się zrobić film na poziomie, np. Notting Hill albo Love Actually

      Usuń
  9. "Duma i uprzedzenie" to książka o której chyba każdy słyszał.. Przynajmniej mi ten tytuł nie jest obcy już od baardzo długiego czasu. Kiedyś na pewno sięgnę o tę książkę, ale jeszcze nie teraz. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna chciałam sięgnąć po tę książkę, choć mam pewne zahamowania.. mam nadzieję że w końcu się przełamię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam styl Jane Austen. Poza "Dumą i uprzedzeniem" bardzo podobały mi się też "Perswazje", trochę gorzej natomiast wspominam "Emmę". Zamierzam przeczytać wszystkie książki tej autorki i powoli realizuję swój plan. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Stanowczo nie należę do miłośników literatury wiktoriańskiej, ale od czasu do czasu warto przeczytać jakiś klasy, nieprawdaż? Całkiem możliwe, że kiedyś sięgnę, ale nie będę specjalnie szukała tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak już wiesz, moje pierwsze spotkanie z klasyką nie wypadło najlepiej (nie najlepiej to najlżejsze określenie tego niewypału), ale jeśli już miałabym dawać drugą szansę temu gatunkowi to zdecydowanie zacznę od "Przeminęło z wiatrem".

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja kocham "Dumę i uprzedzenie" - może nawet trochę zbyt mocno i dlatego nie dostrzegam w niej wad. Pan Darcy już chyba zawsze pozostanie niedoścignionym ideałem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Obejrzałam fil, a książka w planach :D
    http://my-pretty-little-library.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Koniecznie musze przeczytac ta ksiazke! :) Chociaz jak napisalas, nie powala, ale chce poznac ta historie

    OdpowiedzUsuń
  17. Własnie wypożyczyłam z biblioteki ;) Klasyki czytać trzeba, to oderwanie od dzisiejszych schematów (och... nie mówię o wszystkich).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Jedna z moich ulubionych, wracam do niej przynajmniej raz w roku, razem z Perswazjami i Rozważna i romantyczną to moja pierwsza trójka z dorobku Austen :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę koniecznie powrócić kiedyś do "Dumy i Uprzedzenia" - uwielbiam Austen właśnie za tę ironię i dystans, z którym kreowała swoje postaci i opisywała czasy, zwyczaje i mentalność ludzi XIX wieku. :) Ostatnio czytałam "Perswazje" tejże autorki i byłam nimi jeszcze bardziej oczarowana niż "Dumą..." - to ostatnia książka w dorobku Jane i chyba dlatego jest taka dojrzalsza. Polecam gorąco! :)

    OdpowiedzUsuń